Nie wiem jak koleś to zrobił, ale jest to dość ciekawy bajerek: film w ASCIIart opublikowany jako telnet, bez żadnego logowania: towel.blinkenlights.nl. A film to nie byle jaki: Star Wars. Nie udałlo mi się dotrwać do kończ, ale warto zobaczyć…

Advertisements

… uff. Od razu lżej na duszy… Pod wpływem wynurzeń Piotra (który BTW ciągle wisi mi tajemniczą nagrodę ) ruszyła cała lawina albo może raczej wodospad zwierzeń i oto okazało się, że mamy do czynienia z poważny problemem społecznym. Otóż kwiat naszej młodzieży znajduje się w szponach strasznego nałogu, z którego istnienia wielu nie zdawało sobie nawet sprawy… Mimo, że (pozwolę sobie zacytować poetę) ,,najbardziej mnie wkurwia u młodzieży to że już do niej nie należę”, to uzależnienie mam z młodzieżą wspólne. Odkąd sprawiłem sobie służbową zabawkę jestem pod wpływem już prawie 24h/dobę. Jako, że coraz częściej na trasie dom praca przemieszczam się koleją, jest czas żeby przejrzeć prywatnego maila, poczytać kilka blogów… Skalę mojego uzależnienia dostrzegłem kilka dni temu, kiedy wracając do domu rzuciłem okiem na roster Imova i Skype’a – były zupełnie puste. Większość normalnych, jeszcze nie do końca uzależnionych w tym czasie jest offline.

I to jest krótkie świadectwo mojego uzależnienia. Jedynie CIO mojego koncernu jest online częściej niż ja…

Witaj blogu! Nie było mnie tutaj bardzo długo, ponieważ jak się okazało, blog stał się dla mnie wentylem frustracji, a po dojściu do władzy tych co są u władzy, postanowiłem wyluzować. Bo w przeciwnym wypadku przyszłoby mi zbzikować albo emigrować. Tak więc obrałem strategię przyjmowania kolejnych sensacji z pełnym spokojem i dystansem, tak jakby nie dotyczyły one Państwa w którym żyję i jakby nie patrzeć, z którym za razie wiążę plany na przyszłość. Tak więc na poitykę patrzę jak na bardo ambitny kabaret, który nie pozostawi swoim widzom nawet jednego dnia bez ubawu po pachy.

W przypadku Pana Prezesa NBP przez pierwszych kilka naiwnych sekund nawet sądziłem, że ktoś tego mało znanego pana parodiuje, albo tak sprytnie zmontował, ze zrobiło się śmiesznie… Teraz już wiem, że tak śmiesznie po prostu jest i już będzie. A właściwie byłoby, gdyby to nie było tragiczne.

Ale nie o tym chciałem pisać. Dzisiaj powodem wylewającej się na blog frustracji jest bank Milenium. jakiś czas temu wykupiłem tam kartę kredytową. Oferta wydawała się atrakcyjna do momentu,kiedy dowiedziałem się że nie mam najmniejszego wpływu na termin spłaty kredytu. Jest na sztywno ustawiona na zdaje się 24 dzień miesiąca. Może i to jest norma w niektórych bankach, ale jak dla mnie taka karta jest zupełnie bezużyteczna. Nie używałem jej w związku z tym. W nagrodę bank naliczył mi odsetki i kary za niepłacenie jakichś 4 PLN i w ciągu 4 miesięcy zrobiło sę z tego 200 PLN zadłużenia. Ale znowu nie o tym chciałem. Postanowiłem się zalogować i zobaczyć jak to wszystko wygląda. Niestety nie udało mi się zalogować z niepoznanych jak dotąd powodów. Zadzwoniłem więc na linię 0801 24 HELP. Jak już sam numer telefonu sugeruje – linia jest zapewne całodobowa. I teraz clue całego tego przydługiego wpisu: czekałem 35 minut na połączenie z konsultantem. Skończyła się moja cierpliwość i został pobity rekord należący do tej pory (w moim prywatnym rankingu)(od lipca 2000r.) do TP SA. Czy ten bank jest tak bezdennie beznadziejny jak mi się wydaje, czy mam troche zbyt wysokie wymagania?

Przeglądałem sobie dzisiaj wspomniany w tytule serwis i testowałem różne – głównie polityczne – frazy. Bawiąc się postanowiłem popróbować najbardziej, wydawłoby się, popowe hasła i najbardziej uśmiałem się przy zapytaniu: Mandaryna.
Must try… 🙂

Kilka tygodni temu wpadłem na stronę Google sitemap i nie znalazłem tam niczego szczególnie ciekawego, poza narzędziami z których można skorzysztać wpisując kilka słów w okno przeglądarki. Dziś ponownie wpadłem na tą stronę, tym razem z zamiarem dodania sitemap.xml do mojego bloga. Stało się to za sprawą wpisu u Wassago. Plik z sitemapką wygenerowałem korzystając z onlinowego generatora na stronie http://www.xml-sitemaps.com. Teraz zobaczymy jak to wpłynie na pagerank…

Bardzo ciekawą rzecz znalazłem u Piotra Koniecznego. Mimo, że Meebo używam od kilku miesięcy, to o Meebo me jakoś nie wiedziałem. Pożyteczna sprawa. Oczywiście od razu zaczynam stosować 🙂

Na imaginery.pl przeczytałem wczoraj o mierzeniu przebytego dystansu i spalonych kalorii za pomocą strony Gmap pedometer. Ilość spalanych kalorii nie bardzo mnie interesuje, jako że podczas spaceru z Kaśką nie za wiele się tego wypali, ale przebytey dystans jak najbardziej… Szkopuł w tym że nasze trasy spacerowe przebiegają głównie w lesie, a las widiziany z satelity mało ma puntów na tyle charakterystycznych żeby wytyczyć trasę. Na szczęście moja zabawka ma odbiornik GPSu. Wprawdzie nie dokupiłem jeszcze do niej mapy, ale mam darmowy programik Navio, który do tej pory służył mi tylko do ręcznego zczytywania długości i szerokości geograficznej. Okazało się jednak, że posiada również funkcję logowania trasy w formacie NMEA. Pozostało jedynie poszukać odpowiedniego programu lub strony do zamiany tego formatu na coś czytanego przez gmaps. Po kilku zapytaniach do googla udało mi sie znaleźć całkiem fajną stronkę GPS Visualizer z której na podstawie plików *.nmea można wygenerować trasę wyrysowaną na maps.google.com lub w postaci pliku Google Earth. Jest jeszce kilka innych opcji, ale te dwie wydają mi sie najciekawsze. W ten sposób mogę sobie zmierzyć przebytą trasę. Jeśli gmap pedometer dorobi się jaiejś funkcji importu, będzie można sprawę jeszcze bardziej uprościć i zautomatyzować.
A tak wyglądają ostatnie metry mojej drogi do pracy:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Wbrew pozorom jednak nie wstąpiłem na Śliwkową (koledzy z pracy i tak nie uwierzą – jest tam tzw. sklep spożywczy, gdzie sprzedają chleb na butelki 🙂 ).